Lokalnie – wirtualnie. Media społecznościowe i społeczeństwo miasta (relacja)

Fot. Filip Mazurczak

Fot. Filip Mazurczak

W środę 16 października 2013 w Kinie Nowe Horyzonty odbyła się kolejna odsłona Społecznej Akademii Kultury Jacka Żakowskiego pt. „Lokalnie – Wirtualnie. Media społecznościowe i społeczeństwo miasta”. Przedstawiciele samorządów, trzeciego sektora oraz branży PR-u dyskutowali o wpływie mediów społecznościowych na społeczność lokalną.

Dyskusję rozpoczął Edwin Bendyk, znany dziennikarz obecnie związany z redakcją tygodnika „Polityka”. Bendyk zauważył, że dyskusję o stanie mediów lokalnych i ich wpływie na media społecznościowe należy w pierwszej kolejności ocenić poziom identyfikacji mieszkańców ze swoimi lokalnymi społecznościami. Często w przedmieściach dużych polskich miast, tzw. „sypialniach”, nowi mieszkańcy niekoniecznie mają silnego poczucia przynależności do swoich nowych osiedli czy miejscowości. Jednak coraz częściej w Polsce wzrasta znaczenie lokalności, więc to wzmacnia potrzebę komunikowania się. To sprzyja mediom lokalnym oraz w efekcie mediom społecznościowym.

Podobnie jak Bendyk Szymon Sikorski – prezes zarządu firmy Publicon – zauważył, że następuje erozja identyfikacji mieszkańców ze swoją lokalną wspólnotą. Jednak w przeciwieństwie do redaktora „Polityki” Sikorski bardziej optymistycznie ocenił potencjał mediów społecznościowych w tworzeniu poczucia wspólnoty w lokalnej społeczności. Sikorski przytoczył przykład portalu internetowego „Mój Ursynów”, który co tydzień miał 40.000 odsłon różnych gości (w Ursynowie, dzielnicy Warszawy, mieszka ok. 200.000 osób). Niemniej wkrótce duży koncern medialny wykupił „Mój Ursynów”. Od czasu wykupienia „Mojego Ursynowa” przez media społecznościowe w tej dzielnicy Warszawy stały się otwartym forum dla mieszkańców Ursynowa, swoistą lokalną tablicą ogłoszeń. Więc – zdaniem Sikorskiego – media społecznościowe mogą stać się remedium na zanikanie poczucia wspólnoty lokalnej w obliczu coraz głębszej komercjalizacji mediów lokalnych.

Następnie Rafał Górski z Instytutu Spraw Obywatelskich poruszył kwestię ograniczenia mediów społecznościowych. Jako działacz społeczny zauważył, że nowe media mogą jedynie być narzędziem do oddziaływania na rzeczywistość społeczną czy polityczną. Jego zdaniem media społecznościowe mogą co najwyżej „skrzykiwać” ludzi; by osiągnąc swoje cele działacze społeczni potrzebują spotykać się „w realu”.

Dalej, Paweł Czuma – Dyrektor ds. Komunikacji Społecznej w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej – dyskutował o problemie upolitycznienia mediów lokalnych na przykładzie Wrocławia. Zauważył, że wrocławska społeczność w mediach społecznościowych jest apolityczna w tym sensie, że niekoniecznie agituje na rzecz jednej partii politycznej. Jednak potrafiła się zjednoczyć by wywalczyć istotne dla metropolii wrocławskiej rzeczy, jak np. organizację Europejskiej Stolicy Kultury 2016 czy zaprotestowanie przeciw propozycji wprowadzenia opłat za Autostradową Obwodnicę Wrocławia.

Po wystąpieniu Czumy prelegenci dyskutowali o relacjach pomiędzy władzą a obywatelami w kontekście mediów społecznościowych. Łukasz Medeksza – pełnomocnik Zarządu Województwa Dolnośląskiego ds. rozwoju społeczeństwa informacyjnego – zauważył, że same media społecznościowe są niewystarczające, by władza skutecznie prowadziła konsultacje ze społeczeństwem; konieczne są także spotkania w rzeczywistości. Paweł Czuma odpowiedział, że we Wrocławiu istnieje wiele takich możliwości, jak np. fora na portalu Wroclaw.pl. Jednak Medeksza okazał się nieco pesymistyczny w swojej ocenie mediów społecznościowych jako narzędzia komunikacji pomiędzy władzą a obywatelami, zauważając, że stare media powoli się rozsypują, gdyż dziennikarze z tradycyjnych środków komunikacji przechodzą do mediów społecznościowych. Natomiast w tych drugich warsztat dziennikarski się jeszcze nie rozwinął i jest na trochę prymitywnym poziomie w mediach.

Wśród padających pytań z sali najciekawsze pochodziło od pewnego młodego mężczyzny, który zauważył, że w Polsce wciąż społeczeństwo obywatelskie się nie ukształtowało, tym bardziej w Internecie. Więc nie należy oczekiwać wielkich wpływów mediów społecznościowych na kształt polskiej demokracji. Prowadzący spotkanie redaktor Jacek Żakowski zgodził się, zauważając że: „demokracja jest bardziej obowiązkowa w trybie off-line”. Natomiast specjalista w zakresie mediów społecznościowych Paweł Tkaczyk zaznaczył, że ograniczenia mediów społecznościowych w kształtowaniu postaw obywatelskich są znaczące, gdyż wciąż nie wszyscy Polacy mają dostęp do Internetu.

Filip Mazurczak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: